HIENA CMENTARNA

Nic nie zmieni tego, co się stało, ale proszę przyjąć Hrabio moje najszczersze przeprosiny, po tym spotkaniu odpowiem na wszystkie Pańskie pytania , jeśli będzie taka Pana wola. Na tej sali są jeszcze dwie osoby, które muszę przeprosić. Są to moi rodzice. Najwyższa pora aby przyznać się do swojej tożsamości. Nazywam się Eleonore Kristyn von Breuer.

Rozejrzała się po sali. Jej matka zemdlała. Na szczęście zadbano o to, aby w pobliżu znajdował się medyk. Na sali zapanował hałas. Służby porządkowe musiały przez chwilę uspokajać tłum i nie dopuścić go do poszkodowanej. Po krótkiej chwili matka odzyskała przytomność. Serce młodej kobiety wyrywało się by pobiec do niej i ją przytulić, ale wiedziała, że jeszcze na to nie pora. Musiała kontynuować opowieść.

Gdy wszyscy goście byli z powrotem na swoich miejscach kobieta ponownie weszła na mównicę. Czuła na sobie wzrok swoich rodziców, a spojrzenie ojca, gdyby miało taką moc, mogłoby ją pewnie zabić. Zasłużyła sobie na to, pomyślała. Kontynuowała jednak swoje przemówienie.

– Teraz gdy znacie już prawdę o moim pochodzeniu możemy przejść do głównego tematu, który tak licznie Was tu zgromadził. Zapewne wielu z Was słyszało plotki o zaginięciu jednego z Runicznych Kłów, dokładniej egzemplarza należącego do Księcia Stirlandu. Prawda jest taka, że miecz wykradziono po hucznym balu, jaki dwa lata temu wydał Książę – Elektor, z jego prywatnych komnat. Dokonała tego grupa awanturników, wynajętą przez osobę, która siedzi teraz razem z Nami na tej sali. To między innymi ze względu na tą osobę mamy tak liczną, w tym miejscu, ochronę. Chociaż, prawdę mówiąc, główny powód znajduje się tutaj – wskazała na zawiniątko. Najwyższa pora aby Runiczny Kieł wrócił do właściciela, a winny jego kradzieży został należycie ukarany. Kobieta ostrożnie wzięła zawiniątko z podestu, rozwinęła je i ponownie umieściła na przygotowanym stojaku. Na sali zawrzało.

Krasnolud podniósł się ze swojego miejsca i ruszył w stronę zawiniątka. Mało kto zwrócił na niego uwagę, tłum tak był zajęty komentowaniem tego co właśnie się stało. Krasnolud wziął ostrze, ułożył je w swoich dłoniach i w milczeniu skupił swoją wolę. Już po chwili był pewien, że to dzieło jego przodka. Miał w rękach Runiczny Kieł.

– Ciszaaaaa!!!! – Krzyknął. Jego donośny krzyk przebił się przez tłum, który na chwilę skupił na nim swoją uwagę – Można było się tego spodziewać po ludziach – mruknął. Nie potraficie uszanować tak wielkiego dzieła. Powinniście wszyscy znaleźć się w Księdze Uraz – kontynuował. Po chwili opanował się i powiedział tak, aby wszyscy słyszeli.

– Jestem Hakarim Bararikson, Arcymistrz Kowali Run Twierdzy Karak – Izor. Poproszono mnie abym potwierdził, lub zaprzeczył, prawdziwości tego miecza. Mogę z całą pewnością stwierdzić, że mam w swoich rękach Runiczny Kieł.

Krasnolud powoli zaczął się kierować w stronę Księcia Elektora Stirlandu. Książę wstał z miejsca i ruszył w jego stronę. Po chwili spotkali się przed zgromadzonym tłumem.

Hakarim przekazał miecz na ręce Elektora mówiąc:

– Oto Runiczny Kieł – Krasnoludzki dar dla ludzkich Książąt – Strzeż go uważniej człeczyno, kolejnej szansy możesz nie dostać.

Nie czekając na reakcję, bez dalszych słów odwrócił się od księcia i skierował się do wyjścia z sali. Jego obecność nie była już tu potrzebna.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

25 − = 17